środa, 23 kwietnia 2014

Połamane szczęście „Amatorek”

Tak sobie myślę, że cokolwiek napiszę o fabule tej książki Elfriede Jelinek, wtrącę ją w banał obyczajówki, lub, co gorsza – romansu.
Fabryka, dwie młode kobiety, miasto i wieś, no i mężczyźni. Do tego ten sam życiowy cel: szczęście. Paula, idealistka, uważa, że wszystko się ułoży. Nie chce jednak zachodzić w ciążę, nie chce też na koniec stoczyć się i stracić to, o co tak walczyła. Jej błędem jest nierzeczywiste wyobrażenie na temat związku między kobietą a mężczyzną. Myśli, że wystarczy miłość jednej osoby, by go utrzymać. I że jej uczucie ma siłę wydobycia z nałogu alkoholika, który jej nie kocha. I jeszcze to, że do przeżycia wystarczy miłość.
Inną drogę obiera Brigitte. Wie, do czego dąży i to osiąga – ciążą. Swoje szczęście mierzy w pieniądzach, a miłość myli z chęcią posiadania. Udaje jej się. Na swój sposób osiąga szczęście. Nie chce poznać innego życia, więc nie tęskni do prawdziwego uczucia. Nie może, skoro nigdy go nie poznała.
Na skrzydełkach okładki – komentarz tłumacza, Ryszarda Turczyna: „Forma jest u Jelinek połamana tak jak ludzie, których opisuje”. Połamanie jest najlepszym określeniem, jakie mogło tu zostać użyte. Nie chodzi tylko o treść, ale także pozbawiony wielkich liter zapis (wyjątkowo niektóre słowa zyskały wielką literę, ale – przyznam szczerze – nie znalazłam klucza, który określałby zasadę ich stosowania). Brakuje ich po kropkach, imiona także nie są nimi wyróżnione. W oryginale musi być to tym bardziej rażące, ponieważ w języku niemieckim każdy rzeczownik jest zapisywany wielką literą. Amatorki, jako powieść, lekceważą te zasady językowe. Kiedy dodamy do tego bezosobowość narratora, który relacjonuje i ucieka od ocen oraz emocji, uzyskujemy tekst oschły i niemiły w odbiorze. Nie znaczy to oczywiście, że powieść Jelinek jest nieciekawa. Jest po prostu dosadna i ironiczna, a chwilami zahaczająca o cynizm.
Czy polecam tę książkę? Sama nie wiem. To intrygująca pozycja, chwilami nawet irytująca. Jeśli budzi jakieś uczucia w człowieku, to prędzej te negatywne. Jednak czytelnika we mnie usatysfakcjonowała, nie mogę jej tego odmówić.

Elfriede Jelinek, Amatorki, tłum. Ryszard Turczyn, W.A.B, Warszawa 2009.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz