czwartek, 12 listopada 2015

Ostatnie listy, wspomnienia, rozmowy. „Ostatnie rozdanie” W. Myśliwskiego

Ostatnie rozdanie to książka refleksyjna, która snuje się powoli, wciąga niepostrzeżenie i tak samo się urywa. Pozostawia zmęczenie i niedosyt jednocześnie. Długo nabiera tempa po to, by zaskoczyć czytelnika pojawiającymi się na scenie powieści osobami i ich losami. A tych Myśliwski zawarł sporo, bo też i punktem wyjścia, a także głównym odniesieniem fabularnym powieści, jest dręcząca narratora niemożność zrobienia porządku z notesem, w którym od młodości zapisywał adresy i numery telefonów.
Maria i pewien mały chłopiec. Te dwie osoby, z których jedna w większej, a druga w mniejszej, ale trudnej do pominięcia, mierze, wywarły wpływ na ostateczny kształt oraz wydźwięk tej książki. Intrygujące odbiorcę i budzące jego niepokój listy od Marii, narrator traktuje jako oczywisty element swojego życia. I nigdy nie odpisuje. Maria po prostu jest, Maria kocha, Maria ma złamane życie, ale to ukrywa – samotny bohater nie widzi podstaw ku temu, by zmienić układ, który życie zawarło pomiędzy nimi z jego inicjatywy.
Książka nie ma linearnej fabuły. Opiera się na retrospektywie wywołanej przeglądaniem notesu z adresami i numerami telefonów. Danymi nieaktualnymi, bo wielu z tych ludzi nie żyje, a i numery telefonów zyskały kolejne cyfry. Próby przypomnienia sobie, kim są zapisane w notesie osoby, wywołują ciągi skojarzeniowe, które, wcześniej czy później, prowadzą myśli narratora do kolejnego listu od Marii. Przedsiębiorca, samotny z wyboru, którym jest bohater w momencie porządkowania notesu, to człowiek, który długo szukał swojej drogi w życiu. Rozstawał się z kolejnymi pomysłami – studiami, malarstwem, krawiectwem, wracał, wyjeżdżał, odnawiał i kończył znajomości, nigdzie i u nikogo nie zagrzewając dłużej miejsca.
Tytuł powieści nawiązuje do cyklicznie powracającego motywu gry w karty z szewcem z rodzinnej miejscowości. Spotkania u Matei miały dla narratora szczególne znaczenie, były czymś trwałym, jedynym niezmiennym w czasie. Zawsze i praktycznie od zawsze mógł przyjść i znalazł w osobie szewca kompana do kart. Jednak tytuł Ostatnie rozdanie dotyczy nie tylko tego najprostszego odniesienia (a)fabularnego. To przede wszystkim ocena własnego życia i nieco spóźnione wnioski. Ostatni, jedenasty, celowo niedokończony rozdział, w którym narrator czyta list Marii, wysłany już z zaświatów, jest ostatnim przetasowaniem porządku, o który walczył w swoim życiu główny bohater. I który go zawiódł.

Wiesław Myśliwski, Ostatnie rozdanie, Znak, Kraków 2013

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz