piątek, 2 października 2015

Nikodem Dyzma, czyli polska ikona politycznego karierowicza

Książka, która na stałe weszła do kanonu kultowych dzięki wyrazistej postaci głównego bohatera, cały czas stanowi doskonałą rozrywkę czytelniczą. Zbieg przypadków, połączony z bezczelnością Nikodema, sprawia, że nie tylko zostaje uznany przez wyższe sfery powojennej Warszawy za swojego, ale także za osobę niezwykle bezpośrednią i odważną. Cechy, które w codziennym życiu zostałyby nazwane wadami, dla Dyzmy stają się przepustką do kariery politycznej i zupełnej zmiany swojego statusu społecznego. Manipulant i cwaniak, któremu dopisuje szczęście, odsłania przed czytelnikiem hipokryzję elit, tłumaczących wpadki towarzyskie i głupie odzywki Dyzmy jego pewnością siebie i, jak zostałoby to nazwane dzisiaj, trendsetterstwem.
Napisana lekkim językiem powieść Dołęgi-Mostowicza miała być głosem krytyki wobec polityki piłsudczyków. Autor, tworząc postać komediową, która zostaje przez elity polityczne potraktowana serio, pokazuje swój negatywny stosunek do osób pozostających przy władzy. Jawnie naśmiewa się z ich naiwności i braku rozsądku, bo tak należy nazwać powierzanie ważnych funkcji w kraju człowiekowi znikąd. Dyzma, który znajduje na ulicy zaproszenie na raut polityczny, wybiera się tam tylko po to, by najeść się za darmo. Z poszukiwań pracy nic nie wychodziło już dłuższy czas. Nie chciał rzucać się w oczy, wolał migać się niezauważony i szybko zniknąć. Jego niewyparzony język nie pozwolił mu jednak milczeć, gdy jeden z oficjalistów go popchnął. Zwrócenie uwagi nielubianemu w towarzystwie urzędnikowi skupiło na Dyzmie zainteresowanie zgromadzonych i skierowało ku niemu ogólną przychylność.
Fakt, że ten antybohater umiał lawirować pomiędzy sztywnymi zasadami życia towarzyskiego w sferach politycznych. Im dalej brnął w karierę urzędniczą, tym bardziej bał się kompromitacji i utraty niewyobrażalnych dochodów. Ciekawą szpilą wbitą politykom i urzędnikom jest to, że na oszustwie Nikodema poznał się tylko Jerzy Ponimirski, człowiek z upośledzeniem neurologicznym i łatką wariata. Wywodzący się z tzw. starej arystokracji George bezbłędnie rozpoznaje w Nikodemie karierowicza, ale podjęta przez niego próba demaskacji Dyzmy spotyka się z pobłażliwymi uśmiechami. Elity nie mogą przecież brać na poważnie słów osoby psychicznie chorej, prawda?

Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Kariera Nikodema Dyzmy, Bellona, Warszawa 2014

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz