wtorek, 3 marca 2015

Obserwacja nowego życia – Mario Puzo, „Dziesiąta Aleja”

Dziesiąta Aleja Mario Puzo rozszerza to, co w Ojcu chrzestnym jest tylko wspomniane – problemy emigrantów z Europy, którzy w pierwszych kilkunastu latach XX wieku tłumnie płynęli do Ameryki. Przyznam, że tę książkę czytało mi się znacznie lepiej niż najbardziej znaną powieść autora, w przypadku której dopiero drugie podejście zostało zwieńczone sukcesem.
Puzo w Dziesiątej Alei (pierwsze polskie tłumaczenie otrzymało tytuł Mamma Lucia) tworzy (lub wspomina) zamkniętą rzeczywistość narodowej grupy społecznej, która, mimo zmiany warunków życia, silnie identyfikuje się poprzez wspólny system wartości i doświadczenia narodowe. To amerykańska powieść, która ma w sobie pewną „włoskość” małych miejscowości Półwyspu Apenińskiego.
Puzo ogląda ten świat jak przez lornetkę – przybliża się do ludzi i kamienic, a następnie pokazuje większy obszar – tytułową Dziesiątą Aleję z ulicami do niej przyległymi. Czytelnik jednak nie poznaje Nowego Jorku, w którym przecież toczy się akcja powieści. Wydaje się, że nie znają go też bohaterowie powieści. Obok emigrantów włoskich, których grupa stanowi przedmiot opisu w książce, epizodycznie pojawiają się także inne narodowości, na przykład Niemcy, Polacy, Irlandczycy czy Żydzi. Amerykanie w tak zaprezentowanym Nowym Jorku w ogóle nie występują, choć pojawiają się porównania oparte na pewnej wizji życia, np. „wyglądać po amerykańsku”. Takie określenia wzmacniają różnicę pomiędzy tymi, którzy pamiętają Włochy a pokoleniem urodzonym na obczyźnie. Młodzi chcą się asymilować, nadają dzieciom imiona brzmiące amerykańsko i nie zawsze chcą mówić w języku swoich rodziców.
Zbiorowym bohaterem powieści jest rodzina Angeluzzich-Corbo, spośród których najsilniej wybija się matka Lucia, podwójna wdowa. Kobieta silna, ale zniszczona życiem, sama wychowuje sześcioro dzieci i stara się przekazać im wartość honorowego zachowania oraz szacunku dla rodziny. Zwłaszcza ten ostatni cel wychowawczy ma w przypadku włoskich rodzin szczególne znaczenie, jest to czynnik odróżniający Włochów od Amerykanów nie tylko w Dziesiątej Alei, ale także – może nawet w większym stopniu – w Ojcu chrzestnym.
Tytuł, jaki książka uzyskała w pierwszym tłumaczeniu na język polski, podkreślał dramat rodziny i rolę matki, a nowszy – czynnik społeczny i kulturotwórczy, jaki stanowi wspólna, włoska i uboga Dziesiąta Aleja.

Mario Puzo, Dziesiąta Aleja, tłum. Jacek Manicki, Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2005.
 Opinio-analiza książki bierze udział w wyzwaniu Grunt to okładka - luty: tyłem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz