niedziela, 24 lutego 2013

,,Wojna polsko-ruska..." Doroty Masłowskiej

Masakra. Językowa miazga. To pierwsze określenia, które nasuwają się podczas lektury Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną. Odradzam młodzieży i osobom wrażliwym, w tym sobie. Jednocześnie moje subiektywne kompulsywne odczucia hamuje pewna wypracowana tekstami różnego pochodzenia świadomość i ciekawość języka jako żywej masy. Dzięki tej ciekawości wytrwałam do końca. I chyba tylko dzięki niej, bo czytając tę powieść
(drugi raz, pierwszy 3 lata temu) zastanawiałam się, co mnie podkusiło, by włączyć badania nad nią do mojej pracy magisterskiej.
Ta książka stanowi jakby przypadkowe studium języka osób, którym nie zależy na mowie, którą się posługują. To tylko środek, sposób porozumiewania się, pozbawiony wartości. Zresztą cały system aksjologiczny głównej postaci, narratora książki, jest co najmniej pokrętny. Wiem, że powieść Masłowskiej podnosi problem użycia języka. Wiem, ale to kłóci się z moim poczuciem estetyki. I, czując się jak pewien Gombrowiczowski bohater, po prostu nie mogę.
Nie mogę patrzeć na pełen wulgaryzmów tekst, na przedstawione w nim charaktery, na samą nawet okładkę. Ale jestem z siebie dumna, bo powstrzymałam torsje (oj, znajome głównego bohatera nierzadko cierpią na tę dolegliwość) i szczęśliwie wytrwałam.
Końcówka, o dziwo, przynosi zaskoczenie i ulgę. Pojawia się dosyć interesująca postać, która imię i nazwisko zaczerpnęła od autorki powieści, Doroty Masłowskiej, i wobec tej dziewczyny, główny bohater – Silny – jest bezsilny (czyli nie ma ochoty jej „przelecieć”), jakby z nią spokrewniony. Czytelnik domyśla się, że pewne dziwne pokrewieństwo między autorem a tym, kogo on stworzył, niezaprzeczenie istnieje. I to właśnie odczuwa Silny wewnątrz akcji książki. Poza tym ostatnie fragmenty powieści wprowadzają nieco językowego światła do całości, zacierając tym nieco negatywne wrażenie – wypowiada się w nich bohaterka/autorka Dorota Masłowska, zmniejszając gęstość występowania bluzgów i obrzydliwych składniowo zdań. Przykładów języka środowiska pubowo-blokerskiego nie zamieszczę, kto jest naprawdę ciekawy, niech zajrzy do Wojny polsko-ruskiej. Kto tylko trochę, niech to sobie daruje.

Dorota Masłowska, Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną, Lampa i Iskra Boża, 2009

3 komentarze:

  1. ta książka to bełkot
    podniesiony do rangi sztuki
    zmienia się w drażniący turkot
    wytrzyma to tylko głupi?

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja praca magisterska w dużym stopniu dotyczyć będzie wojny polsko-ruskiej Masłowskiej. Piszesz, że badania nad tą powieścią znalazły się też w Twojej pracy, czy mogłabyś w takim razie polecić mi jakieś źródła? Szukam analiz, recenzji i publikacji na ten temat. Będę bardzo wdzięczna!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisz do mnie e-mail na priv, to coś Ci podsunę na początku przyszłego tygodnia. Nie mam przy sobie listy moich zdobyczy, a i początek mojej pracy (którym powinnam się zająć już teraz zaraz) nie dotyczy stricte literatury, więc jeszcze w tym nie siedzę. Zajrzyj do "Książek" nr (6)/ 2012 http://booklips.pl/przeglad/prasa/ksiazki-magazyn-do-czytania-po-raz-szosty-w-kioskach/, dam Ci namiary na dodatek Festiwalu Conrada i mam jakieś zeskanowane wywiady. W tej chwili przychodzi mi do głowy:
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/119619/poznanie-w-powiesci---od-balzaka-do-maslowskiej - ostatni artykuł jest b. konkretny. A resztę mojej dotychczasowej bibliografii podeślę na początku przyszłego tygodnia ;).
    mój e-mail maggdamisztela@gmail.com

    OdpowiedzUsuń