poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Bystre oczka, czyli książka obrazkowa dla malucha

W kolejnym wpisie z serii Książka na pierwszy rok życia dziecka opowiem Wam o pewnym typie książeczek poznawczych dla niemowląt, które z powodzeniem mogą służyć nawet do 15. miesiąca życia, w zależności oczywiście od zainteresowania młodego człowieka.
Kontrastowe, wyraźne i kolorowe przykują uwagę malucha około 5.-6. miesiąca życia, choć wydawnictwo informuje, że są to książeczki dla niemowląt, które mają trzy miesiące. Nie jestem pewna, czy tak małe dziecko poradzi sobie wzrokowo z tyloma różnymi elementami wizualnymi. Kolory, choć bez subtelności, są zróżnicowane i trzymiesięczniak może nie dać rady skoncentrować na nich wzroku. Wypatrzyłam te książeczki w dyskoncie, gdy Ania miała około pół roku i długo były naszym obowiązkowym wyposażeniem torby. Przydawały się także latem na długich spacerach, kiedy córka nudziła się w parku.
Pierwsza z nich, A kuku stanowi dobrą zabawę nawet dla dziecka około roku, które zacznie
wypatrywać, gdzie się schował ludzik i co on robi. Wcześniej ma walor wyłącznie wizualny, co nie znaczy, że jest nudna. Duże zróżnicowanie graficzne i wyraźne linie prowadzą oczy dziecka. Obie książeczki korzystają z geometrycznych wzorów i są bardzo pogodne. Starsze niemowlę może się z nich uczyć pewnych zależności (dziecko w wózku śpi, bobas pomaga rozwieszać pranie, statek pływa, a samochód jedzie). 
Druga książeczka Wzory i kolory rzeczywiście jest przeznaczona dla małego niemowlęcia i ok. 10. miesiąca życia dziecko przestaje zwracać na nią uwagę. Podobnie jak obrazki dla noworodków (tu) korzysta z analogii i opiera się na nauce wychwytywania podobieństw. O ile z pierwszej można było ułożyć kilka wersji całkiem rozbudowanej historyjki, o tyle zawartość drugiej nie jest z sobą powiązana znaczeniowo. Układ książeczki jest znany z wcześniejszych: lewa strona to wyeksponowany motyw, a prawa - jego zastosowanie. Nam najbardziej podobał się domek z czerwonymi dachówkami. Jednak podczas fotografowania książeczki do wpisu, Ania już nie była taka pewna, czy fajniejsza nie jest kredka w paski ;-)


Joanna Homel, Iwona Janoszek, Bystre oczka: Wzory i kolory, Bystre oczka: A kuku, wyd. Debit, Bielsko-Biała

czwartek, 24 sierpnia 2017

O tym, dlaczego miś opowiadający bajki wcale nie musi być smutną zabawką


Kiedy roczna Ania otrzymała na Święta Bożego Narodzenia misia opowiadającego bajki, zrobiło mi się trochę smutno. Niby że ktoś uważa, że ja nie mogę dziecku czytać bajek? Musi to robić zabawka z wgranym dźwiękiem? Przyznaję, miałam wobec niego opory. Jednak okazało się, że to dobre rozwiązanie, jednak musiałyśmy do niego dojrzeć – zarówno ja, jak i Ania. Ania musiała przyzwyczaić się do głosu lektora i nauczyć włączać misia (cztery przyciski – na każdej łapce oraz przycisk regulacji głośności na uchu), a ja przekonać, że zostawienie tego towarzysza w łóżku nie robi ze mnie wyrodnej matki, która nie czyta dziecku bajek.
Po pierwsze: atrakcja – dziecko ma satysfakcję, że udało się samodzielnie włączyć dźwięk.
Po drugie: towarzystwo – gdy mama po prostu musi, tu i teraz, iść do ubikacji albo wyczyścić nos albo coś zjeść.
Po trzecie: łagodniejsze wejście dziecka w dzień lub przebudzenie po drzemce. Ania, od kiedy przyzwyczaiła się do misia, włącza go sobie po przebudzeniu z jej krótkich i rzadkich drzemek. Co pozwala mi niejednokrotnie skończyć to, co właśnie robiłam, zamiast biec do dziecka, które właśnie teraz, w tej chwili, musi wyjść z łóżka.
Miś z bajkami Dream Makers nie zastępuje czytania dla dziecka i wspólnego oglądania obrazków, co wydawało mi się na początku. Wspiera dziecko w nauce samodzielnej zabawy i daje poczucie bezpieczeństwa, że nie zostaje samo, gdy jest ten moment, że po prostu rodzic musi coś zrobić i nie może tego zrobić z dzieckiem na ręku (np. odcedzić ziemniaki). Stanowi też wsparcie podczas zabawy. Miś opowiada, dziecko jeździ samochodzikiem, mama próbuje zerkać przez ramię czytając artykuł językoznawczy. Dziecku nie przeszkadza wtedy cisza i dłużej trwa, zanim zauważy, że rodzic nie poświęca mu całej uwagi.
Dużym plusem misia, którego otrzymała od chrzestnych Ania jest możliwość wgrania bajek z bazy producenta, a oprócz klasyki: Czerwony Kapturek, Kot w butach czy Brzydkie Kaczątko (bardzo smutna, szybko ją zmieniłam) wybrać można też polskie legendy: o Syrenie czy rycerzach śpiących w Giewoncie, które wszyscy szybko polubiliśmy.
Poza tym ubranko misia (koszulka i szlafmyca) pełni nie tylko ozdobną funkcję. Stanowi osłonę rozpięcia na plecach, z którego dziecko mogłoby wyjąć mechanizm oraz kabel USB. Rozpięcia nie widać, więc nie kusi. Poza tym doceniam producenta, który wpadł na pomysł umieszczenia mechanizmu właśnie w plecach, a nie między nogami. Mamy innego misia z elektroniką, który mechanizm włączania i baterie ma właśnie między nogami i musi chodzić w pieluszce wielorazowej, żeby Ania nie sięgała do kabelków, które wypadały z niego pod wpływem siły ciężkości. Kolejny plus – miś może być włączony cały czas, tak, żeby dziecko mogło uruchomić bajkę tylko naciskając na przycisk na łapkach. Gdy skończy się nagranie, miś znów jest „uśpiony”. Można też bajkę wyłączyć wcześniej, przez ponowne naciśnięcie przycisku. Warto zwrócić na to uwagę, bo część zabawek z nagraniami uruchamia się i wyłącza wyłącznie przez przycisk centralny, znajdujący się w schowku, który z założenia miał być ukryty przed dzieckiem.
Minusy – w nagraniach pojawiają się błędy językowe, powtórzenia oraz źle zmontowane, jakby przestawione elementy. Mnie osobiście irytują, ale mąż twierdzi, że się czepiam. Nie można też wgrać swoich bajek. Chętnie nagrałabym siebie lub męża czytających bajkę.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

„Książeczka” tekstylna dla niemowlęcia 6-12 miesięcy

Na rynku dostępne są różne książeczki-sensorki, które łączą w sobie formę książki z różnymi materiałami, a nawet elementami grzechotki i piszczałki. Niektóre z nich, co jest ich dużą zaletą, można wyprać - np. wtedy gdy dziecko uleje mlekiem na zabawkę lub książeczkę zabierze pies. My korzystaliśmy z trzech "książeczek" tego typu: książeczki z żyrafą firmy Babydream oraz dwóch Canpol Babies: Marine Friends oraz interaktywnej dwustronnej, która dopiero po rozpakowaniu okazała się bardziej harmonijką i to dużych rozmiarów niż książeczką.

Pierwsza z nich - Babydream jest według mnie najlepsza. Po pierwsze spełnia funkcję nie tylko kart z obrazkami dla dziecka w drugim półroczu życia, ale można ułożyć z niej prostą historię, np. o żyrafce, która wybrała się w odwiedziny do kangurzycy, a później razem poszły do zoo, gdzie spotkały małpkę i lwa. Połączenie różnych materiałów: pluszu, tkaniny bawełnianej, bezpiecznego lusterka i piszczałki, a dodatkowo wyposażenie książeczki w kieszonkę oraz odstające (ucho słonia) i szeleszczące (zaszyta folia) elementy sprawiły, że książeczkę zgubioną na spacerze postanowiliśmy kupić jeszcze raz. Zabawka jest poza tym cicha (sprawdzi się np. w poczekalni do lekarza), zajmuje mało miejsca i można ją przywiązać troczkami do pałąka wózka. 


Po sukcesie tej pierwszej książeczki tekstylnej postanowiliśmy poszukać czegoś innego, co spełniałoby podobną funkcję. Tak trafiliśmy na produkt Canpola Marine Friends, który jednak u nas nie okazał się takim hitem. Książeczka pluszowa, zatem miła w dotyku, nie pozwoliła już jednak producentom na urozmaicenie postaci i obecność kilku na jednej pluszowej "stronie". Ta cecha zabrała zabawce walor opowiadania, trudniej przecież ułożyć historię z czterech postaci, które widnieją na obrazkach niż z żyrafki, która jedzie pociągiem z innymi zwierzętami.
Książeczka, podobnie jak Babydream, posiada piszczałkę, zaszytą folię i bezpieczne lusterko, a także odstające elementy, za które dziecko może pociągać. Jej dużym minusem jest sposób mocowania do wózka lub łóżeczka - twarde, plastikowe zapięcie dziecko traktuje jak gryzak, a nie jest ono do tego przeznaczone. Gryzak jest wbudowany, ale Ania nie zwróciła nawet na niego uwagi. Książeczki nie miałam okazji prać, ponieważ Ania mało się nią bawiła. Nie wiem zatem, jak znosi kontakt z wodą. 

Ostatnia "książeczka" okazała się niewypałem. Po pierwsze nie jest książeczką, tylko harmonijką, i to taką, która trudno stoi, jest duża, nieporęczna i przywiązać ją można praktycznie tylko do łóżeczka. Po drugie dziecko praktycznie sobie z nią nie radzi, a mimo dużych rozmiarów, zawiera niewiele aktywizujących elementów. Jest melodyjka, lusterko, piszczek, jakiś szelest czy doszyte elementy, ale na te rozmiary i dwustronność wydaje się za mało. Książeczki nie można prać (właśnie przez tę melodyjkę). Ułożenie fabuły jest zadaniem dla bardzo kreatywnego rodzica, mnie przerosło. Ania spojrzała na nią kilka razy, a koło roczku zaczęła bawić się melodyjką, którą nauczyła się włączać. Poza tym zabawka trzymana w zbiorczym pudle na zabawki rozkłada się i plącze, ponieważ jest dość miękka i nie ma zapinania na rzep jak dwie pozostałe.

Książeczki tekstylne Babydream i Canpol Babies

środa, 2 sierpnia 2017

Książeczki poznawcze dla niemowlęcia

Drugi wpis o niemowlęcych książeczkach (pierwszy tu) przedstawia przykładową kontrastową książeczkę poznawczą, którą udało mi się kupić niedawno w drogerii w bardzo dobrej cenie. Pisałam już, że Ania potrzebowała czegoś w tym stylu, gdy była mała - książeczkę otrzymała już koleżanka, która niedługo urodzi córkę. Wiem, że to lepsze niż grzechotka i doskonałe na pierwsze bardzo trudne tygodnie.
Książeczka Smartbooks pt. Kształty jest taka, jaka być powinna. Wyraźna, abstrakcyjna, czarno-biała i sztywna. Z okładki dowiemy się, że to pozycja książkowa dla czytelnika, który ukończył 3 miesiące. Owszem, dla takiego dużego dziecka może jeszcze być ciekawostką, natomiast furorę zrobi u miesięczniaka, który właśnie odkrył, że przedmioty i rysunki posiadają granice i kontury, a nie są wyłącznie plamami. Poza tym książka posiada dwa tory obserwacyjne. Pierwszy zainteresuje twardego zawodnika - noworodka, który nie śpi (duże pojedyncze kształty, lewa strona). Drugi - ma szansę sprawdzić się u dziecka jeszcze powyżej trzech miesięcy, który zacznie zauważać analogie, powtórzenia i zmiany rozmiaru (prawa strona). Zamieszczam zdjęcia przykładowych stron:

  
Jak stwierdzić, czy wybrana przez nas książeczka dla noworodka spełni swoją funkcję? Wystarczy bardzo mocno zmrużyć oczy - do momentu, aż zaczną się zacierać kontury. Jeśli mimo tego zamazania obrazek wciąż będzie widoczny, oznacza to, że książeczka jest dobra dla noworodka (maluch po urodzeniu widzi na czarno-biało, a dodatkowo obraz jest zamglony). Wystarczy spojrzeć na zamieszczone przeze mnie zdjęcia. Przy takim zmrużeniu oczu lewa strona pozostaje w miarę wyraźna - rozmazuje się tylko prawa część książki, która, by zostać dobrze zobaczona, musi jeszcze poczekać kilka lub kilkanaście tygodni, w zależności od wzoru i grubości linii.

Kształty 3+, Smart Books