sobota, 25 lutego 2017

Grażyny Kałowskiej motywowanie seniorów

Książka Grażyny Kałowskiej Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach ma dwie wyraźne grupy odbiorców: osoby starsze, o czym zresztą mówi jedna z narratorek-bohaterek powieści, Anna Wilczyńska: „wy też chyba nie jesteście młodzi, skoro to czytacie” (s. 139) oraz osoby, które mają za dużo wolnego czasu. Prosta fabuła, przenosząca paczkę przyjaciół w lata dojrzałe – wszyscy bohaterowie mają co najmniej 70 lat – opiera się na relacji zdarzeń, w których biorą udział jej członkowie. Poszukiwania miłości i realizacje niegdyś zarzuconych planów, połączone z częstymi pobytami w szpitalach, ukazują ludzi starszych tylko pozornie jako młodych duchem. Zapatrzeni gdzieś w przeszłość, próbują wskrzesić to, co się nie udało. I radzić sobie po śmierci bliskich (żony, męża, matki czy jednego z przyjaciół). Celem książki miało być może zmotywowanie osób starszych, pokazanie im, że mogą się realizować, utrzymywać przyjaźnie, a nawet zawalczyć o miłość. Pierwszoosobowa narracja, oddana po trosze każdemu z bohaterów jest dość ciekawym zabiegiem, zgodnym z tendencją we współczesnej literaturze – unikanie trzecioosobowego, wszechwiedzącego narratora, dodawać ma wiarygodności obrazowi literackiemu.
Jednak w innych aspektach tej wiarygodności zabrakło. Wspominany od czasu do czasu Kraków oraz nadmorskie miejscowości to jakieś konkrety, jednak główne miejsce akcji nazywane jest konsekwentnie „naszą małą miejscowością”. Nazwy, choćby zmyślonej, najzwyczajniej w świecie czytelnikowi brakuje. Podobnie jak niedopracowane wydają się poszczególne wątki. Odgrzebywanie miłości sprzed kilkudziesięciu lat, łącznie z szybkim (bo czas goni) ślubem uczennicy (panny) z nauczycielem (wdowcem), wydaje się dość mocno oderwane od rzeczywistości. Chyba że to ja jestem oderwana od rzeczywistości i nie potrafię uwierzyć, że starszym ludziom może się chcieć.

Za egzemplarz powieści dziękuję Autorce.

Grażyna Kałowska, Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach, Wydawnictwo Literackie Białe Pióro, Warszawa 2016

sobota, 18 lutego 2017

Plany, plany, plany

Zatem plan jest taki: powrót do blogowania. Po pierwsze znów dużo polskiej literatury współczesnej, której językiem zajmuję się naukowo. Po drugie zmiany, o których świadczyć ma podtytuł blogu. Pojawi się na nim sporo literatury dziecięcej, ale w pierwszej kolejności - cykl książek na pierwszy rok życia dziecka. Ponadto do wiosny zamierzam opracować kilka wpisów dotyczących literatury dziecięcej na trudne tematy: utraty i śmierci. Będą to książki zarówno z klasyki literatury (np. Awantura o Basię), coś z lektur naszych rodziców (Pokój na poddaszu Wandy Wasilewskiej - tak, tej Wandy) oraz utwory najnowsze - B. Kosmowskiej czy R. Piątkowskiej.
Jak tylko starczy mi motywacji, to jeszcze zmienię warstwę wizualną blogu. Trzymajcie za mnie kciuki.

Magda