piątek, 21 sierpnia 2015

Demony małej miejscowości. Wiele demonów. Jerzy Pilch

Opowieść snuta wokół lokalnych tajemnic, bohaterów, którzy zniknęli, wokół konglomeratu wyznań i do tego z akcją umieszczoną gdzieś na końcu świata, w zamkniętej rzeczywistości, to dla fana polskiej prozy postmodernistycznej nie lada gratka. Zamiast wyjaśnień – pytania i refleksje. Zamiast wprost rozwiązanej zagadki zaginięcia córki pastora – półsłówka i domysły. W pewnym stopniu powieść swoją atmosferą przypomina niektóre z książek Olgi Tokarczuk – bohater, który ma dar widzenia więcej niż inni, hermetyczna przestrzeń, w której przyjezdni nie są mile widziani, półmrok i chłód pomieszczeń. Jest w tym coś pociągającego, choć, podobnie jak u Tokarczuk, książkę Pilcha niełatwo byłoby streścić. Nie znaczy to jednak, że jest to powieść o niczym. Jest to opowieść o demonach, czyli siłach, które miotają człowiekiem – ścierają się tu erotyzm i namiętność, wiara i tradycja, oczekiwania otoczenia i spojrzenia sąsiadów, czyli wszystko, co wypada, a czego nie.
Narrator, choć pierwszoosobowy, skrywa się za tymi, którzy w lokalnej hierarchii więcej znaczą. Sam ujawnia się rzadko, a często przyjmuje cechy osoby wszechwiedzącej. Przyjęty na wychowanie przez jedną z siglańskich rodzin, stara się nie rzucać w oczy i pilnie wykonywać powierzone zadania. Jest jednak uważnym obserwatorem porządku, jaki – wydawać by się mogło odwiecznie – panuje w tej społeczności. Porządku, którego nie są w mocy zakłócić nawet urzędnicy poprzedniego systemu, mający chrapkę na ziemię z pięknym widokiem na góry. To zamknięty świat, a zmiany w nim lub złamanie hierarchii są źle widziane. Grozę budzi brak oszczędności i marnotrawstwo, obcinanie rękawów młodzieżowych płaszczy, niepraktyczne, jasne kolory odzieży, przecięcie (zamiast odwiązania) sznurka, czy wreszcie fakt, że córka pastora zjawia się w domu na święta z katolickim partnerem. O zgrozo! Każdy z mieszkańców Sigły działa w granicach ustalonych przez tradycję, których pod żadnym pozorem nie wolno przekraczać. Kto mimo wszystko przyciąga demona nieporządku i zaburza harmonię, jest skazany na wykluczenie.
Pilch przeskakuje z tematu na temat, nie trzyma się jednego sposobu narracji, wypatruje znaków i siglańskich dziwactw i to na nich koncentruje uwagę czytelnika. Fabuła jest gdzieś obok tej książki, a nie stanowi jej istoty, co daje dużo szersze możliwości odbioru i interpretacji powieści.

Jerzy Pilch, Wiele demonów, Wielka Litera, 2013
Opinio-analiza książki bierze udział w wyzwaniu Z literą z tle - sierpień: P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz