środa, 4 grudnia 2013

Zrozumieć, nie usprawiedliwiać – „Przypadek Adolfa H.”

Prowadzona dwutorowo powieść Érica-Emmanuela Schmitta pokazuje losy Adolfa Hitlera od momentu egzaminów wstępnych na wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jest także próbą napisania hipotetycznej biografii tego samego człowieka, który dostał się na studia malarskie i nigdy nie zajął się polityką.
Dużą wartością powieści jest równoległość narracji, a także budowanie napięcia pomiędzy dwoma, oddalającymi się od siebie, bohaterami. Hitler nie zdaje sobie sprawy ze swojej ułomności, jaką jest niemożność zbudowania relacji międzyludzkiej, a Adolf H. trafia z tym do doktora Freuda. Hitler podczas I wojny światowej działa sam, nie zaprzyjaźnia się, pracuje na swój własny rachunek jako posłaniec rozkazów, a Adof H, cały czas walczy u boku swoich przyjaciół i o nich pamięta. Hitler nie chce się przyznać do swojej porażki, wiedzie życie kloszarda i rozbudza w sobie nienawiść do nie-aryjczyków. To skutkuje przerodzeniu się żołnierza w wielkiego mówcę, który odwołuje się do najgorszych emocji, tkwiących w tłumach. Adolf H. nie rozumie antysemityzmu i nie chce go pojąć, żyje wśród cielesnych uciech, pozostaje Austriakiem i zaczyna zarabiać jako surrealista.
Od samego początku lektury interesowało mnie, czy obraz Hitlera nakreślony przez Schmitta, jest obrazem rzeczywistym. I to, w jaki sposób autor ułoży porządek na  świecie w XX wieku bez Hitlera. Spodobało mi się to, że nie wybielił zupełnie świata z totalitaryzmów i nie zrezygnował z wybuchu II wojny światowej. W końcu Hitler tylko wsparł silne ruchy prawicowe, które w Niemczech, a równolegle też i we Włoszech, narodziły się niezależnie od niego. Tyle że II wojna światowa, zamiast pozyskania przestrzeni życiowej dla Niemców i eksterminacji Żydów oraz Cyganów, miałaby na celu wyrównanie rachunków po Traktacie Wersalskim. Z takiej wojny Niemcy z dużym prawdopodobieństwem wyszliby silniejsi, niż byli. Może to nawet oni wysłaliby jako pierwsi załogową rakietę na Księżyc?
Schmitt pisze, że tworzenie tej powieści wymagało od niego przygotowania się w temacie biografii Hitlera. Wydawca natomiast postarał się o opinię historyków. Tym sposobem aspekt czysto (lub prawie czysto) biograficzny, zazębia się z hipotezą świata, w jakim żyje malarz, podpisujący swoje prace „Adolf H.”
Muszę przyznać, że po przeczytaniu Małych zbrodni małżeńskich oraz Oskara i pani Róży, nie miałam więcej ochoty na ckliwą literaturę tworzoną przez Schmitta. Te dwa utwory stanowią dla mnie definicję naśladownictwa i silenia się na ponadczasowość. Przypadek Adolfa H. pozytywni e mnie zaskoczył dystansem emocjonalnym.

Éric-Emmanuel Schmitt, Przypadek Adolfa H., tłum. Ewa Wieleżyńska, Znak, Kraków 2007.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz