niedziela, 22 grudnia 2013

Zemdlona erotyzmem według Jastruna

Kiedyś, jeszcze w liceum, trafiłam na Sen nocy zimowej Mieczysława Jastruna. I tak już zostało, że to nazwisko kojarzy mi się właśnie z warszawskimi Łazienkami ukazanymi w nieco niepokojącej, zimowej odsłonie. Chyba przez skojarzenie z tym utworem, sięgnęłam po zbiór opowiadań jego syna, Tomasza. Gorący lód jest jednak nieco powierzchowny i czytany od początku do końca po prostu mdły.
Być może wynika to z pobieżności, jaką narzucił sobie Tomasz Jastrun, mieszcząc na 300 stronach 29 utworów. Najbardziej przeszkadzało mi w nich bardzo jednokierunkowe spojrzenie na ich przewodni temat. Stosunki płciowe są tu pokazane najczęściej jako zdrada, sfera niespełnienia lub aktywności, która nie ma oparcia w sferze uczuciowości. Powracające jak motyw muzyczny w Bolero Ravela elementy są męczące, a całość przygnębiająca brakiem jakiejś wyraźniejszej iskry. Delikatny język, spora doza łagodności werbalnej kłóci się z brutalnością i łamaniem barier, o których miały opowiadać te miniatury. Owszem, poruszenie tematu perwersji na polskim gruncie, nie tylko współcześnie, ale także w minionym systemie, jest jakąś wartością dodaną. Jednak według mnie te opowiadania są za mało erotyczne, by traktować je wyłącznie jako takie, i za mało refleksyjne, by szukać w nich głębszego dna. Jest to tekst, który po prostu jest, a niewiele wnosi. Coś, co najbardziej przeszkadzało mi w lekturze już mniej więcej po trzecim utworze, to nagły, pozbawiony szczególnie wyraźnej puenty, koniec większości opowiadań. Taki spadek od punktu kulminacyjnego, który w żadnym wypadku nie jest szokujący, do poziomu poniżej zera. I właśnie ten spadek wywołuje uczucie zemdlenia prozą Jastruna. I pozostawia poczucie miałkości.
Być może każde z tych opowiadań, gdybym przeczytała je w oderwaniu od siebie, osobno, wywołałyby lepsze wrażenie. Elementy zaskakujące przecież w nich istnieją. Tyle że w całości tworzą pewien constans. Wyróżnia się wśród nich nieznacznie chyba tylko Noc, opowiadanie, którego akcja dzieje się w noc wprowadzenia stanu wojennego. Może właśnie dlatego, że oprócz kontekstu zdrady małżeńskiej, ma wyraźną wartość dodatkową – obrazek z tamtego okresu.

Tomasz Jastrun, Gorący lód, Wydawnictwo Jacek Santorski & Co, Warszawa 2007

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz