sobota, 26 października 2013

Hesse tylko dla obłąkanych – „Wilk stepowy”

Powieść oscyluje wokół tematu odosobnionej jednostki – sugeruje to już sam tytuł. Wilk jest zwierzęciem, któremu tradycyjnie przypisuje się „ciemne” cechy: dzikość, nieokiełznanie, brak litości. Step natomiast jest synonimem samotności, pustki, otwartej, niezamieszkanej przestrzeni. Główny bohater, Harry Haller, nazywa siebie wilkiem stepowym. Utożsamia się z tą stworzoną przez siebie figurą, która z jego perspektywy stała się prostą metodą tłumaczenia sobie własnej osobowości i stosunku do otoczenia. Bo w nim, Harrym, cechy ludzkie spajają się z wilczymi. Poza tym czuje się inny i cały czas

wtorek, 15 października 2013

Jak sobie poradzić z Brownem?– Coś o „Inferno”

Mimo że thrillery Browna z literackiego punktu widzenia nie są eksperymentem, nie są  też ciekawe pod względem konstrukcji narratora czy jeszcze innych wyznaczników powieści, to jestem fanką książek tego autora. A ponieważ są jak trzymający w napięciu film akcji, postaram się napisać o Inferno tak, by nikomu nie zepsuć przyjemności sięgnięcia po tę książkę.
Wielu pisze na temat tej powieści, że jest schematyczna. Pewnie że jest. Spora doza historii, historii sztuki, superprzenikliwy Robert Langdon, który – niczym James Bond – w każdej książce pracuje z inną, młodą i piękną kobietą. Do tego zagadka ukryta w dziełach sztuki i architektury. No i tajemnica,

piątek, 11 października 2013

„Władca much” Williama Goldinga – człowiek jest potencjalnym mordercą

Nie spodziewałam się, że ta krótka powieść zrobi na mnie tak duże wrażenie. Grupa chłopców, którzy w wyniku katastrofy lotniczej znalazła się na bezludnej wyspie, stała się pretekstem do ukazania mechanizmów władzy.  I zasad, które rządzą ludzką naturą w sytuacji kryzysu.
Chłopcy musieli jakoś zorganizować swoje życie na wyspie. Wybrali przywódcę, ustalili dyżury przy utrzymywaniu ognia. Jednak porządek dość szybko zaczął się burzyć.  Wyłoniła się inna osoba, która zaczęła rościć sobie prawo do bycia wodzem. Trzeba było zatem zlikwidować tego pierwszego.
Silna osobowość jednego z nich, wprowadzenie grupowego rytuału i działanie w grupie sprawiły, że chłopcy nie wahali się zabić.

wtorek, 8 października 2013

„Imię róży” Umberto Eco – w labiryncie ksiąg i trucizn

Imię róży to nie tylko powieść kryminalna. To także nietypowa powieść historyczna oraz ukłon w stronę mocy, jaką mają książki. Kryminalna – bo czytelnik widzi kolejne trupy i razem z inteligentnym „detektywem”, szuka przyczyny tajemniczych śmierci. Historyczna – bo umieszczenie akcji w XIV wieku nie jest oderwane od realiów średniowiecznej Europy – są prawdziwi papieże, heretycy, rzeczywiste, historyczne spory.  Wreszcie jest to książka o książkach. Od początku jest jasne, że tajemnica śmierci mnichów leży w

piątek, 4 października 2013

„Doktor Żywago” Borysa Pasternaka – zagubieni w rewolucji

Nie ukrywam, że do sięgnięcia po tę książkę zachęciła mnie obejrzana kilka lat temu ekranizacja. Powolna, nieco leniwa akcja Doktora Żywago ma swój urok, tak jak z pewnością mają urok nieprzebyte lasy i dziewicze tereny północnej Rosji.
To nie jest powieść o lekarzu. To powieść o rewolucji. O tym, że jest to nieposkromiona siła, która rozdziela rodziny, krzywdzi dzieci i kaleczy dorosłych. Która nie pozwala kochać, a tych co kochają – brutalnie rozdziela. Narrator prowadzi czytelnika obok Jurija Andriejewicza

środa, 2 października 2013

Musierowicz widziana inaczej

W najnowszym numerze "Książek" przeczytać można ciekawy artykuł na temat propagandy światopoglądowej, która na przestrzeni kilkudziesięciu lat została zawarta w świecie przedstawionym serii Jeżycjada. Od razu przyznaję, że ostatnią książką z tego cyklu, którą przeczytałam, był nr 15. - Język Trolli. A dlaczego z wielką chęcią przeczytałam tę i poprzednich 14 powieści? Pewnie powód jest wspólny dla wielu dziewczyn - świat Borejków jest tak sympatyczny i ciepły, że staje się doskonałą alternatywą dla szkoły, w której nic się nie dzieje i odskocznią od nudnych (i trudnych) prac domowych z matematyki. To właśnie dzięki Jeżycjadzie miałam nawet epizod z nauką języka łacińskiego. I od tamtej pory zaczęłam marzyć, że mój dom będzie kiedyś pełen książek (i taki właściwie już jest).
Jednak, jako jedenasto- czy nawet piętnastolatka, nie doszukiwałam się u Małgorzaty Musierowicz nachalnej propagandy katolicko - prawicowego punktu widzenia. A w taki sposób serię podsumowuje autorka artykułu pt. Musierowicz jest w złym humorze, pani Eliza Szybowicz.
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=562224837165457&set=a.212900992097845.58920.212900872097857&type=1&theater

Nie zaprzeczam, że jest inaczej - świat Borejków opiera się na rodzinie, tradycjach i czytaniu książek. I jest w tym urok ciszy, spokoju, bezpieczeństwa i dobrego humoru. Dlaczego tego nie polubić? Ja polubiłam. Natomiast nie zajrzałam do kolejnych po Języku Trolli powieści, ponieważ zaczęłam poszukiwać innych lektur. Trochę z racji wieku, a trochę z zainteresowań literackich, które rozwinęły się w kierunku eksperymentów. Poza tym - zaraz miało się zacząć liceum, a w liceum czasu na czytanie nie było. U mnie Musierowicz została takim wspomnieniem świetnego sposobu spędzania popołudni, chorób i wakacji, w podstawówce i gimnazjum. I nie uważam po latach, że Musierowicz mnie indoktrynowała, pisząc, że jedyny wartościowy mężczyzna to ten, który pół życia spędził na czytaniu książek i ma dobrą pracę, dzięki czemu ja będę mogła w przyszłości zająć się domem i uczyć dzieci łacińskich zwrotów.

Eliza Szybowicz, Musierowicz jest w złym humorze, "Książki" 2013, nr 3(10), s. 19-21.