czwartek, 30 maja 2013

"Lolita" Vladimira Nabokova - namiętność przerodzona w obsesję

Nabokov wywołał tą powieścią powszechne oburzenie. Wydaje mi się, że we współczesnym czytelniku ta książka także może siać pewien niepokój, ale nie będzie on tak silny, jak ponad 50 lat temu. Ponadto Lolita na stałe weszła do tzw. zachodniej świadomości kulturowej. Książka porusza problem pedofilii, jednak rzuca na to zjawisko sporo subiektywnego światła przez wykorzystanie pierwszoosobowej narracji człowieka, który nie radzi sobie ze swoim problemem, choć ma jego pełną świadomość. Sam autor jednak przestrzegał przed poszukiwaniem w tej powieści pornografii. Mimo to, jak sam stwierdził,
wielu czytelników i tak będzie jej tam szukać.
Jak zazwyczaj, nie tyle co treścią, zajmę się formalnymi cechami powieści. Składają się na nią trzy zasadnicze części. Po pierwsze wstęp bohatera książki, psychiatry, który posłużył autorowi do dodatkowego odgrodzenia się od treści przekazu głównego bohatera, występującego pod pseudonimem Humbert Humbert. Psychiatra ten, według tego, co mówi, został zobowiązany przez swojego pacjenta do pokierowania wydaniem jego pamiętnika o preferencjach seksualnych. Drugą, kluczową, stanowi ten pamiętnik, pisany przez przebywającego w zakładzie zamkniętym Humberta. Miejscami z opowiadania o wydarzeniach z przeszłości pamiętnik przeradza się w psychologiczne studium obłąkania. Człowiek, zawiązany seksualną więzią z niezupełnie niewinną kilkunastolatką, wszędzie widzi zagrożenia na nią czyhające, najczęściej w postaci innych mężczyzn. Kiedy dziewczyna ucieka od niego, Humbert nie radzi sobie z samym sobą. A akcja powieści nieuchronnie zbliża się do popełnienia przez niego morderstwa. Ciekawym rysem charakteryzującym Humberta jest to, że czuje się w pełni odpowiedzialny za gwałt na nieletniej, jednak morderstwa nie uznaje za coś, co powinno zaowocować bardziej surowym wyrokiem sądowym.
I wreszcie posłowie autora, który mówi o motywacji do napisania tej książki, o swojej przemianie z pisarza rosyjskiego na pisarza amerykańskiego, której dowodem jest ta właśnie powieść. Mówi także o trudnościach ze znalezieniem wydawcy dla tej obrazoburczej powieści. Odcina swoją opinię o książce zarówno od jej głównego bohatera, jak również od psychiatry wypowiadającego się na pierwszych kartach powieści.
Poza tym, choć komuś może się to wydać zupełnie nieadekwatnym porównaniem, w kwestii poetyki, Lolita nasuwa mi na myśl Madame Antoniego Libery. Mam na myśli włączenie do powieści odniesień literackich, fragmentów poezji, a nade wszystko języka francuskiego jako symbolu Europy Zachodniej (oczywiście w tych dwóch powieściach zupełnie inny jest kontekst tej Europy), do tego teatralne zainteresowania obojga głównych bohaterów, które dopełniają całości dziwnej nici porozumienia pomiędzy tymi utworami. I jeszcze autorski kontekst biograficzny – obaj zmagający się z usilnym przypisywaniem przez opinię publiczną wspólnej tożsamości autorów z ich bohaterami.
Czytelników, którzy lubią, gdy w powieści wszystko jest czarne albo białe, gdy bez oporów mogą utożsamiać się z jednym z bohaterów, mogą poczuć się zawiedzeni. Tu wszystko jest ambiwalentne, łącznie z zachowaniem Lolity, szaleńczymi podróżami przez Stany Zjednoczone i z nieświadomymi żonami Humberta.

Uwaga porządkowa: W kwestii Nabokova istnieje problem przypisania jego twórczości do danego kraju. W przypadku Lolity wybrałam Stany Zjednoczone, mimo że utwór powstał w Paryżu, sugerując się miejscem akcji tej powieści oraz zawartymi w niej uwagami autora.

Vladimir Nabokov, Lolita, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2010

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz