niedziela, 24 lutego 2013

,,Wojna polsko-ruska..." Doroty Masłowskiej

Masakra. Językowa miazga. To pierwsze określenia, które nasuwają się podczas lektury Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną. Odradzam młodzieży i osobom wrażliwym, w tym sobie. Jednocześnie moje subiektywne kompulsywne odczucia hamuje pewna wypracowana tekstami różnego pochodzenia świadomość i ciekawość języka jako żywej masy. Dzięki tej ciekawości wytrwałam do końca. I chyba tylko dzięki niej, bo czytając tę powieść

środa, 20 lutego 2013

,,Pigmalion" Bernarda Shawa

Przyjemny utwór, który szybko się czyta. Pełen ciętych wypowiedzi, które – jako że zdecydowana część książki jest zbudowana jak dramat – stanowią podstawę akcji Pigmaliona. Jest tu krytyka niepoprawnej wymowy, wiktoriańskiej pruderii oraz przekonania, że nie można nauczyć się dobrych manier, jeśli nie wyniosło się ich z domu.
Czytelnik widzi przemianę Elizy z prostej dziewczyny sprzedającej kwiaty w pannę przykuwającą uwagę wszystkich bywalców londyńskich salonów. Narrator, który wypowiada się w zakończeniu dramatu/powieści, twierdzi jednak wprost:

środa, 13 lutego 2013

,,Sny i kamienie" Magdaleny Tulli

Trudno nazwać, czym właściwie jest książka Magdaleny Tulli. Estetyką najbardziej przypomina prozę Brunona Schulza, co od razu przypadło mi do gustu. Nie jest to jednak powieść ani nawet opowiadanie. Chyba najlepiej charakter tej książeczki (w wydaniu W.A.B. ma nieco ponad 100 stron) oddaje określenie „traktat”. Sny i kamienie są traktatem, mitologią miasta, które walczy z chaosem. Jeśli ktokolwiek jest bohaterem, to jest nim właśnie...

poniedziałek, 11 lutego 2013

,,Buddenbrookowie" Thomasa Manna

Moja styczność z powieściami naturalistycznymi obejmowała do tej pory jedynie fragmenty Germinalu E. Zoli oraz, przeczytaną z trudem, Madame Bovary G. Flauberta (czy zaliczać do tego niewielkiego grona Dżumę A. Camusa? nie jestem pewna). Dobrze, że nie wiedziałam, przed otworzeniem powieści T. Manna, że jest ona napisana w technice naturalistycznej, bo to pewnie zniechęciłoby mnie do niej. A byłby to błąd.

piątek, 1 lutego 2013

Trochę refleksji i planów

Mam pewien problem. Problem pisania o książkach, które przeczytałam przed założeniem bloga. Pierwszą notatkę, tę o Sklepach cynamonowych, wygrzebałam ze stosu papierów z uczelni – to było moje małe przemówienie na zajęcia z dykcji. Pozostałe pisałam na bieżąco po lekturze. Jest mnóstwo książek, o których chcę tu napisać. Niezliczona ilość tych przyszłych i sporo poprzednich. Do większości przed napisaniem o nich pewnie zajrzę powtórnie, by odświeżyć pozostawione wrażenie. Zakładałam koncentrację na literaturze polskiej, a raczej pojawiają się tłumaczenia. W najbliższym czasie umieszczę pewnie coś o Buddenbrookach Thomasa Manna i trzech książkach, czytanych już przeze mnie wcześniej, których analiza językowa jest tematem mojej pracy magisterskiej: Wojnie polsko-ruskiej… D. Masłowskiej, Jadąc do Babadag A. Stasiuka i Madame A. Libery. Powieść Stasiuka budzi we mnie ciepłe uczucia przez zamieszczony w niej krótki opis mojej rodzinnej miejscowości, natomiast Antoniego Liberę uwielbiam za klasyczny, piękny język. Za Masłowską nie przepadam, ale jest ciekawa badawczo. Pewnie coś pojawi się między nimi, ale zakładam, że te cztery wymienione wyżej książki będą tematami kolejnych wpisów.

,,Trafny wybór" J. K. Rowling

Rzecz dosyć ciekawa, przy tym ponura i brutalna. Książka autorki historii o Harrym Potterze jest pesymistycznym i bardzo realnym obrazem relacji, jakie mogą się wytworzyć w małej miejscowości. Lokalna polityka, która jest zarzewiem tego wielowarstwowego konfliktu, to tylko przykład. Jej miejsce mógłby stanowić każdy inny aspekt rzeczywistości, który podzieliłby mieszkańców.